Jak nie zrobiłam 100 km na rowerze

W połowie roku poszłam do fryzjera. Pewnie to była jakaś okazja, ślub czy coś. Wybrałam się do mojej ulubionej fryzjerki, jedynej słusznej zresztą, bo siostra nigdy nie pozwalała mi chodzić do kogoś innego. Początkowo sama osobiście omawiała z nią co zrobić z moją głową. Ilości wpadek, które zaliczyłam wymagały obecności kuratora w postaci siostry. Nie Read more about Jak nie zrobiłam 100 km na rowerze[…]